"Stowarzyszenie umarłych poetów" - recenzja.

 Hey! Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was recenzję mojej pierwszej lektury w gimnazjum! Zaczynajmy!.
 Książka opowiada o grupce przyjaciół, którzy uczęszczają do Akademi Weltona, najlepszej szkoły w Stanach Zjednoczonych w latach 50-60. Chłopcy stworzyli/wznowili grupę "Stowarzyszenie umarłych poetów", do której kiedyś należał ich nowy nauczyciel angielskiego (w tej książce angielski to ojczysty język, dlatego uczniowie w akademii właśnie się go uczą jak my polskiego). Wszyscy mają ciekawe przygody.
 Bardzo mi się w tej książce podoba zmiana perspektywy. Przytoczę fragment.

  Natychmiast zaczęły szeptem wymieniać jakieś sekretne uwagi, raz po raz wybuchając piskliwym śmiechem.

 Podczas gdy kandydaci "Stowarzyszenia umarłych poetów" przeczesywali las wokół groty w poszukiwaniu chrustu, Knox Overstreet z wypiekami na twarzy pedałował zawzięcie na rowerze, śpiesząc do domu Danburrych.

 Jak widać perspektywa została zmieniona, ponieważ wszyscy chłopcy oraz nauczyciel ang. są głównymi bohaterami i trzeba się skupiać na ich przygodach, nawet jak są w pojedynkę.
 Co do fabuły? Fabuła wydaję mi się dziwnie prosta. Można się domyśleć co się stanie. Oczywiście nie zawsze, ale czasem można sobie już ułożyć w głowie resztę książki lub rozdziału.
 Zazwyczaj kręcą filmy na temat książki a tu książka został napisana na temat filmu. Czyli, po prostu najpierw był film, a potem książka. Zazwyczaj książki, które odwzorują historię z filmu są słabe. O tej książce mogę tylko powiedzieć, że mało jej brakuje do sukcesu. Nie jest doskonała, przydałoby się coś więcej. Czuję niedosyt po jej przeczytaniu.
 To była moja ocena, wiem, że krótka, ale nie mam pomysłu. Byee. ;*


You Might Also Like

0 komentarze

Dla każdej opinii znajdzie się tutaj miejsce, jednak spam będzie usuwany.

Flickr Images